Zaciekawiła mnie notatka z dzisiejszego The Register, w kontekście znacznie głębszego tematu który chciałbym poruszyć na jutrzejszym śniadaniu. Notatka jest krótka: w dziedzinach usług telekomunikacyjnych i elektronicznych (np. tworzenie software na zlecenie), Unia Europejska będzie wkrótce naliczać VAT według stawek z kraju klienta, a nie dostawcy. Czy nie oznacza to istotnych skutków dla przedsiębiorstw informatycznych z Krakowa?
Celem przepisu jest wyrównanie szans dostawców usług z całej Europy, niezależnie od ulg które daje lokalny ustawodawca (przykładowo w Polsce, eksportowane usługi elektroniczne nie są obecnie objęte podatkiem). Ziemia, a przynajmniej ten kawałek Ziemi, staje się zatem jeszcze bardziej płaski.Kolejny atrybut przemawiający za lokalizacją siedziby przestaje istnieć. To rodzi nową aktualność pytania, które każdy krakowski przedsiębiorca przynajmniej raz sobie postawił: mając do wyboru cały świat, dlaczego mam budować przyszłość w Polsce, a w szczególności w Krakowie? Czy taka lokalizacja firmy zwiększa czy zmniejsza szanse na sukces na globalnym rynku IT?
Mam wrażenie, że na to pytanie coraz trudniej odpowiedzieć w pozytywny sposób. Osobiście polemizuję z argumentami słyszanymi najczęściej. Spróbuję niektóre przedstawić:
1. “Kraków to tania siła robocza”.
Takie twierdzenie mogło być aktualne z końcem lat 90-tych, teraz jednak chyba wszyscy zgodzą się że należy odłożyć go do lamusa. Przy stale rosnących polskich zarobkach, jednych z najwyższych w Europie kosztach pracy (ZUS), oraz kosztach wynajmu biura 10-krotnie powyżej stawki w Indiach, argumentacja traci sens. Szczególnie, że tuż za miedzą leżą dużo tańsze Lwów i Mińsk, nie mówiąc już o Bukareszcie - już w Unii. Ostatnio otrzymana przeze mnie oferta z Chin proponuje usługi programistów trzykrotnie poniżej kosztów programistów polskich.
2. “Z Krakowem się lepiej współpracuje, bo brak różnicy kulturowej”
Mam mieszane uczucia do tej argumentacji. Z zażenowaniem usłyszałem ją kiedyś w mocniejszej formie: “nie można kazać pisać oprogramowanie komuś, kto wczoraj pasał krowy” - rozmówca miał na myśli Indie. Nie zdając sobie z tego sprawy, mówił o kraju, który zbudował kolej w roku 1951, a więc zanim powstała galicyjska kolej północna Wiedeń-Lwów. Jest to również kraj gdzie dzisiejsza lingua franca, angielski, jest językiem urzędowym, w przeciwieństwie do Polski. Jest to wreszcie kraj od dawna, w zasadzie już zwyczajowo, odciążający USA w rynku usług co skutkuje niezmiernie intensywną wymianą biznesową. Obawiam się, że różnica kulturowa między Polską a USA może być większa niż między USA i Indiami. Łatwo zilustrować to powszechnie opowiadanym w Polsce dowcipem o przeciętnym Amerykaninie który nie wie, na jakim kontynencie leży Warszawa. Ten dowcip mówi prawdę. Problem w tym, że ten sam Amerykanin dobrze wie, na jakim kontynencie leży Bangalore lub Hyderabad. Jest tak dlatego, że Indie mają kilkadziesiąt lat tradycji i dobrą reputację usług w wysokich technologiach, której nie ma Polska.
Czy istnieją więc wciąż jakieś praktyczne przesłanki dla nowych inwestycji IT właśnie w Krakowie? Czy to, co obserwowaliśmy przez ostatnie 2 lata, to początek boomu, czy też raczej chwilowa moda? W jaki sposób firmy IT mające siedzibę w Polsce i w Krakowie powinny działać, aby uczynić z tej lokalizacji zaletę i zwiększyć swoje szanse na rynku światowym?
Ten wątek kandyduje na temat tygodnia na najbliższym Śniadaniu Piątkowym.
18 wrzesień:
Polish Network Operators Group
16 październik:
Java Developers' Day 2008
Inicjatywa "IT w Krakowie" jest niedochodową i apolityczną organizacją pozarządową. Nasz cel to integracja, promowanie oraz rozwój społeczności informatycznej w Krakowie i regionie.
czytaj więcej
Domena krakowskich inicjatyw społecznych. Zobacz jakie są warunki otrzymania domeny we wkrakowie.org.
Pomysłodawcą i patronem Inicjatywy IT w Krakowie jest GridwiseTech
1. Stabilnosc rynku - Mlode i tanie rynki wbrew pozorom nie ciesza sie az tak duzym wzieciem wlasnie ze wzgledu na niestabilnosc ludzi tam pracujacych. Pracownicy migruja do innych pracodawcow / krajow. Przy duzych projektach wazniejsze jest stabline zaplecze inzynierskie niz obnizanie kosztow na sile - wymajmujac ludzi nie sprawdzonych / ktorych nie znamy, ktorym w zaden sposob nie mozemy zaufac. W Krakowie mamy dobre uniwersytety - a co za tym idzie
jestesmy w stanie zapewnic wieksza ilosc rak do pracy i nie musimy posilkowac inzynierami z Indii, etc. Z drugiej strony rynek pracy w krajach takich jak Anglia, Irlandia jest bardzo dynamiczny. Nawet pomino sporych wynagrodzen nie jest mozliwe zapeanienie stalego zespolu na powiedzmy 2 lata.
2. Transport - przylot do Krakowa z innej stolicy europejskiej nie jest problemem (w porownaniu do powiedzmy Pekinu) przy calej gamie sposobow komunikowania sie nic nie zastapi bezposredniej rozmowy / warsztatow.
Czasami jeden dzien spedzony na warszatatch jest wiecej wart niz kilka dni telekonferencji, rozmow tel., etc. Przy okazji mozna cos zobaczyc :)
3. Niechec duzych korporacji do dawania dostepu do wlasnej infrastuktury krajom z poza Unii Eurpoejskiej - osobiscie sie z tym spotkalem, chodzi o regulacje prawne w przypadku “problemow”.
Znacznie latwiej wynegocjowac dostep do powiedzmy serwerowni firmie z Polski niz Pekinu - a jak wiadomo grom projektow wymaga dostepu w celu dostarczania uslug zdalnej administracji, nadzoru, etc.
4. Sporo specjalistow wyemigrowalo - niektorzy wroca, niektorzy z kontaktami, wbrew pozoru nie jest to bez znaczenia przy wyborze miejsca na nowa siedzibe / odzial. Jestemy bardziej znani w Europie. Miejmy nadzieje ze z tej dobrej strony - i znamy Europe troche lepiej.
5. Polski rynek wymaga jeszcze wielu zmian w dziedzinie informatyki, to calkiem spory kasek dla firm zagranicznych. Mamy kilku operatorow GSM, troche bankow, na prawde jest co robic :)
Komentarz dodał mttu - 14.02.2008 @ 15:59
Jesli chodzi o Chiny to traktuje wypowiedz p. Plaszczaka w kategoriach prowokacji (intelektualnej). Jak ktos powiedzial zalozenie oddzialu w Chinach to jakby opublikowac caly kod zrodlowy w internecie. Totalna podsluch internetu, niedopuszczanie szyfrowanych polaczen itp. Czy mozna prosic o przyklad zachodniej firmy ktora uruchomila tam osrodek? No i skoro mowa o Indiach, czy mozna prosic p. Plaszczaka zeby podzielil sie wiedza ile tam placa? Jeden moj znajomy Hindus wlasnie sie przenosi z USA do Indii, powiedzial ze tam wiecej zarobi…
Komentarz dodał Nowy - 14.02.2008 @ 16:59
Bardzo się cieszę że się ze mną nie zgadzacie, to wróży dobrą dyskusję jutro rano. Przy kawce w Kolorach chętnie podzielę się moją wiedzą, i jak zwykle czegoś się też nauczę. Zapraszam.
Komentarz dodał Paweł Płaszczak - 14.02.2008 @ 21:53