Ten wątek kandyduje na Temat Tygodnia na najbliższym Śniadaniu Piątkowym
Sprawa która mnie ostatnio zastanawia to stopień, w jakim instytucje państwowe powinny ingerować rozwój technologii i infrastruktury IT. O ile w tradycyjnych gałęziach przemysłu rola państwa ogranicza się do wprowadzania przepisów i podstawowej infrastruktury, o tyle w informatyce wydaje się, że ostatnie słowo nie zostało jeszcze powiedziane.
Tradycyjnie domeną państwa i administracji jest zapewnienie podstawowej infrastruktury niezbędnej do funkcjonowania społeczeństwa i gospodarki (autostrady, kanalizacja, transport publiczny, służby porządkowe etc.) W przypadku IT przykładem może być sama sieć komputerowa. Rzeczywiście, w wielu krajach Internet został zainicjowany przez instytucje centralne (w USA, ARPAnet - stworzony przez Departament Obrony, w Polsce NASK). Centralne zasoby Internetu można więc uznać za element podstawowego pakietu usług niezbednych do funkcjonowania społeczeństwa. Więcej, można uznać że jest to zasób strategiczny dla kraju. Z tego powodu USA utrzymuje mieszczące się w Kalifornii ICANN, pośrednio kontrolując światowy system DNS.
Argument o strategicznym walorze Internetu jest generalnie słuszny, jednak czy nie będzie prowadzić do nad-ingerencji państwa? Interesującym przykładem mogą być rozliczne narodowe i międzynarodowe projekty gridowe, bądź też olbrzymie uniwersyteckie klastry, utrzymywane w wielu krajach z pieniędzy publicznych. Japoński Titech Tsubame, Amerykański Ranger w Teksasie będący częścią TeraGrid, bądź też europejska instalacja EGEE - to instalacje łączące dziesiątki tysięcy procesorów. Można postawić tezę że to strategiczne zasoby, konieczne do rozwoju nauki a zatem przemysłu w kraju. Można jednak twierdzić przeciwnie, że tak wielkie inwestycje państwowe godzą w rozwój przemysłu, ponieważ sektor publiczny zarządza bezpośrednio olbrzymimi zasobami zamiast korzystać z usług komercyjnych dostawców odpowiednich serwisów.
Inną dziedziną w której można zastanowić się nad rolą państwa jest szeroka sprawa otwartych standardów i kwestia producentów monopolistów. Zwolennicy wolnego rynku mogą twierdzić że rynek sam utrzymuje równowagę, a więc przykładowo dominacja Microsoftu, Oracle bądź Google w danych dziedzinach IT jest uzasadniona pozycją rynkową którą te firmy sobie wypracowały. Z drugiej strony kraje takie jak RPA bądź Niemcy wymuszają na administracji i sektorze publicznym używanie otwartych standardów w IT, automatycznie podważając pozycje monopolistów na lokalnym rynku.
Na ile więc państwo powinno świadomie kształtować i finansować rozwój IT wpływając na szkolnictwo, sektor publiczny, a pośrednio również na prywatny? A jak powinno być w Polsce? Proponuję porozmawiać na ten temat w najbliższy piątek. Raniutko.
Ten wątek kandyduje na Temat Tygodnia na najbliższym Śniadaniu Piątkowym
18 wrzesień:
Polish Network Operators Group
16 październik:
Java Developers' Day 2008
Inicjatywa "IT w Krakowie" jest niedochodową i apolityczną organizacją pozarządową. Nasz cel to integracja, promowanie oraz rozwój społeczności informatycznej w Krakowie i regionie.
czytaj więcej
Domena krakowskich inicjatyw społecznych. Zobacz jakie są warunki otrzymania domeny we wkrakowie.org.
Pomysłodawcą i patronem Inicjatywy IT w Krakowie jest GridwiseTech
Nic nie potrzebuje opiekuńczego państwa. IT w szczególności.
Komentarz dodał Andy - 8.05.2008 @ 00:22
bardzo ciekawy temat do dyskusji
Komentarz dodał Małgorzata Krakowian - 8.05.2008 @ 09:50
tak więc jutro, godz. 8:00 rano, San Francisco Cappucino, ul. Karmelicka 56.
Komentarz dodał Paweł Płaszczak - 8.05.2008 @ 15:11